Site Loader

To opowieść o tym, co może się stać ze zdjęciami naszych dzieci, które publikujemy w internecie i naszymi dziećmi, które dorosły.

To też historia o miłości.

Basia i jej wielka tajemnica – dzieci w internecie, to opowieść dla nastolatek i dla rodziców. Dla mam i ojców, którzy pragną, by ich dzieci były pewne siebie i miały przyjaciół,

rodziców, którzy uwielbiają chwalić się swoimi dziećmi, bo bardzo je kochają,

wszystkich, którzy mają telefony komórkowe,

tych, którzy chcą spojrzeć w przyszłość swoich dzieci.

I tak, wiem, że przyszłość może być różna. I o tym też jest ten tekst.

Część pierwsza.

Jestem Basia. Kiedy byłam mała, byłam naprawdę uroczym bobasem. Tak uroczym, że moja mama chciała się mną pochwalić przed wszystkimi. Byłam jeszcze zbyt mała, by zdecydować o tym, czy mi się to podoba, czy nie, choć mama mówi, że lubiłam oglądać swoje zdjęcia na jej telefonie, bo czasem to one właśnie miały służyć temu, by mogła się mną pochwalić. Wszystkim. Lubiłam to tak bardzo, jak tylko trzylatki mogą to lubić. Cieszyłam się, że mama się mną zachwyca, że jestem w centrum jej uwagi i że mogę zobaczyć po raz kolejny, jak tańczę na przedszkolnym przedstawieniu. Ale to, że zobaczy to tysiące innych ludzi? Tego nie wiedziałam. Nie mogłam tego wiedzieć. I to wcale nie było najgorszym możliwym scenariuszem.

Wróćmy jednak do teraźniejszości. W końcu mówi się, że trzeba żyć tym, co tu i teraz. Opowiem Wam trochę o sobie. Chcecie?

Najpierw pomogę Wam sobie wyobrazić, jak wyglądam. Chyba wiecie, że to bardzo ważne dla nastolatek? Mam piękne rude warkocze. I naprawdę lubię ten ich wyjątkowy kolor. Nie przeszkadza mi fakt, że kiedyś jakaś niemiła koleżanka nazwała mnie rudzielcem. Nie wszystkim musi się to samo podobać. Tak więc mam piękne rude włosy. Jestem dość szczupła, taka normalna, jak to mama mówi. Lubię biegać i jestem szybka. Często wygrywam z koleżankami, kiedy biegamy na WF-ie. Lubię sukienki. Często dostaję je również od babci, która wyszukuje piękne kroje, sama nie wiem gdzie. Potem mam dużo frajdy, bo mogę się przebierać i codziennie iść do szkoły w innej kreacji.

Moją najlepszą koleżanką jest Ada, która jest zupełnie inna niż ja.

Nie lubi sukienek, nie biega i ma blond włosy. Często nosi je rozpuszczone i wtedy w słońcu wyglądają jak łany zboża. Nie śmiejcie się, naprawdę tak uważam. Wszyscy się nimi zachwycają. Co jeszcze chcielibyście o mnie wiedzieć? Czy jestem wysoka, tak jestem dość wysoka. Czy mam piegi? Tak, mam piegi i uprzedzając wasze pytanie, mogę od razu powiedzieć, że je lubię i w ogóle mi nie przeszkadzają. Uważam, że jestem naprawdę fajną dziewczyną. Mam też swoje tajemnice. Zdradzę wam jedną z nich. Tak po cichu.

Zbliżcie się…

Autor: Mama ma moc!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *