Site Loader

Podczas tamtej nocy na wycieczce, nie udało nam się jednoznacznie dojść do tego, dlaczego chłopaki się w tej łazience zamykają, jeśli grają to w co, a jeśli nie, to co innego tam robią.

Niedługo potem tajemnica się wyjaśniła.

Lato.

To był piękny słoneczny dzień. Lato. Miałam na sobie śliczną fioletową sukienkę. Na rękawkach były pomarańczowe kropeczki. Mama się śmiała, że prawie takie same jak na mojej piegowatej buzi. Sukienka była prosta, lniana, z tyłu zapinana na guziczki. Dostałam ją oczywiście od babci.

Lekcje zaczęły się jak zwykle o 8.00. Najpierw była biologia, potem dwie godziny angielskiego. Język polski. Wszyscy rozmawiali już tylko o wakacjach, o tym, gdzie kto pojedzie, z kim, co będziemy robić. Chcieliśmy jak najwięcej czasu spędzać przed szkołą, na boisku, czy na ławkach, opalać się. Nikomu nie chciało się już uczyć, ale nie wszystkie oceny były już wystawione, dlatego wielu uczniów siedziało jeszcze z książkami na kolanach, jakby przez te kolana wiedza miałaby im trafić do głów. Było trochę nerwowo, ktoś chciał poprawiać jakiś sprawdzian, ktoś nadrabiał zaległości, niektórzy byli bardziej spięci niż inni. Była też oczywiście taka grupa uczniów, która już w ogóle nie myślała o nauce. Czekali tylko na koniec lekcji, umawiali się gdzieś i spędzali czas na przyjemnościach

Wstyd.

Ja lato uwielbiałam. Ze względu na wakacje, lody, kolory i sukienki oczywiście. Jednak… były momenty, kiedy bardzo się stresowałam, martwiłam, bałam. I prawie zawsze chodziło o to samo. O to, co ukrywałam, czego się wstydziłam, czego chciałam się pozbyć i zupełnie nie wiedziałam jak. I właśnie wtedy, kiedy byłam taka zadowolona z tego, że tak świetnie udaje mi się mój krowi placek ukryć, zobaczyłam to. Do mojej szkolnej szafki przyczepione było zdjęcie. W dość kiepskiej rozdzielczości, było trochę niewyraźne, miało słabe kolory. Zostało wydrukowane najprawdopodobniej na czyjejś domowej drukarce. To wszystko nie było jednak najważniejsze.


Najważniejsze było to, że zdjęcie było wielkie i stała już przy nim spora grupka gapiów. Na zdjęciu byłam ja. Śliczna uśmiechnięta dziewczynka w wieku lat pięciu. Dziewczynka w zielonej sukience. Dziewczynka z obrzydliwym krowim plackiem na ramieniu.

Potem słyszałam już tylko śmiech chłopaków. Tych samych, którzy od jakiegoś czasu zamykali się sami w szkolnej łazience.

Autor: Mama ma moc!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *