Site Loader

Zrozumieć dwulatka może być czasem trudno. To ktoś kto za dużo chce, wymusza i jest trudny. To perspektywa dorosłych i to słyszą dzieci.

Jak to jest mieć dwa latka?

Słyszałam, że życie z dwulatkiem jest ciężkie. A myślicie, że życie z dorosłym jest łatwe? Nic nie rozumie, wciąż się spieszy, kładzie mnie spać, kiedy nie jestem śpiąca i daje mi jeść, kiedy nie jestem głodna.

Bycie dzieckiem w ogóle nie jest łatwe, a bycie dwulatkiem? Jak myślicie?

Zrozumieć dwulatka.

Mam dwa i pół roku, to wyjątkowy dla mnie czas. Wciąż chcę próbować robić coś sama. To takie ekscytujące!

Mam dwie małe, ale sprawne rączki. Często ogarnia mnie takie silne uczucie ciekawości i chęci spróbowania czegoś nowego. Dziś czuję na przykład, że jestem gotowa do samodzielnego nalewania wody do kubka. Podnoszę butelkę i ją przechylam. Trochę się co prawda rozlało, ale w kubku też mam całkiem sporo! Zupełnie mi to wystarczy, by zaspokoić pragnienie. Jestem z siebie taka dumna i idę opowiedzieć o tym mamie. Mama właśnie rozmawia z ciocią w ogrodzie. Ciągnę ją za rękę do kuchni, by pokazać mój kubeczek z resztką wody. Mama robi wielkie oczy i się złości. Nie jest zadowolona, że podłoga jest mokra. Czuję się okropnie, nie dość, że nie podziela mojej radości, to jeszcze mówi, że zrobiłam jej dodatkową robotę. Wychodzę z kuchni. Ciocia widziała, co się stało, mruga do mnie oczkiem i próbuje pocieszyć, ale mój humor się nie poprawia. Zależy mi na uśmiechu mamy, nie cioci.

Zrozumieć dwulatka i jego potrzeby.

Następnego dnia idziemy na urodziny do mojej kuzynki. Bardzo się cieszę. Chcę się sama ubrać. Wchodzę na stołek i próbuję wyciągnąć z szafy sukienkę. Gdy widzi to tata, biegnie mi na ratunek. Zupełnie jakby miało mi się stać coś złego. Macha dużym palcem przed moim nosem i tłumaczy, że nie mogę wchodzić na ten stołek. Nie rozumiem dlaczego, przecież weszłam i nic się nie stało. Tata jest zły, że nie rozumiem, że się o mnie martwi. Teraz gdy zabrał mi stołek, nie mogę dosięgnąć sukienki. Wołam mamę na pomoc. Mama przychodzi. Pokazuję jej sukienkę, która mi się podoba, ale słyszę, że to sukienka na inną okazję. Jak to na inną? Ja jestem nią zachwycona, chcę ją założyć, zaczynam krzyczeć. Mama chce mnie przytulić i pokazuje inną kreację. Nie chce innej, chce tamtą. Zaczynam płakać. Ostatecznie mogę ją założyć, jestem taka szczęśliwa! Chodzę po pokoju i kręcę się w kółko. Słyszę, jak tata tłumaczy mamie, że wymusiłam na niej ubranie tej sukienki. Nie rozumiem, o co chodzi. Nie wymuszam, pokazuję, że mi zależy.

Zrozumieć dwulatka i jego perspektywę.

Na urodzinach jest cudownie, wszędzie wiszą kolorowe balony, jest ciasto i dużo owoców. Są nawet moje ulubione truskawki. Sięgam po nie i po chwili czuję w ustach ich pyszny smak. Wołam do mamy, by zobaczyła, że znalazłam truskawki. Mama łapie się za głowę, bo pobrudziłam sukienkę swoimi rączkami, a jesteśmy na przyjęciu dopiero dziesięć minut. W co miałam wytrzeć ręce? Skąd miałam wiedzieć, że mogę wziąć serwetki ze stołu? Tortu nie wolno nam dotykać, więc dlaczego wolno używać serwetek? Mama tłumaczy mi cierpliwie, ale ja nie chcę słuchać, chcę jeść dalej truskawki. Wyrywam się jej z rąk. Ktoś komentuje, że jestem niewdzięczna. Nie rozumiem tego słowa.

Dlaczego nie chce spać?

Wieczorem wcale nie chce mi się spać. Mama mnie kąpie, a ja wciąż mam ochotę na zabawę. Mama traci cierpliwość i wsadza mnie do łóżka na siłę. Mówi, że jest zmęczona. Co mam zrobić z tą informacją? Ja nie jestem zmęczona. Mam wychodzi z pokoju, pojawia się tata. Mówi, że niedługo mama się wykończy i daje mi buziaka w czółko. Czuję, że to nic miłego, ale nie wiem, co to dokładnie oznacza. Tata głaszcze mnie po główce, aż zasnę.

Dlaczego uważa, że ktoś jest miły?

Następnego dnia muszę wcześnie wstać. Jedziemy z mamą do urzędu załatwiać coś ważnego. Mama mnie myje, potem pozwala ubrać bluzeczkę, którą bardzo lubię. Po śniadaniu ruszamy tramwajem do miasta. Lubię tramwaje. Mama trzyma mnie na rękach, ciągle powtarza, że musimy trzymać się razem i żebym się nie zgubiła. Mam całuje mnie w policzek, mówi, że jestem jej skarbem. To bardzo przyjemne. Nagle zagaduje mnie pewna miła pani. Ma ładny głos i piękny kapelusz, dlatego wiem, że jest miła. Daje mi cukierka. Mama mówi, że nie chcemy cukierka. Tłumaczy mi, że nie wolno brać jedzenia od obcych. Przecież tą panią już znamy z tramwaju. Nic nie rozumiem. Zaczynam płakać. Mama się denerwuje, próbuje odciągnąć moją uwagę, opowiadając o tym, co widać za oknem. Nie chcę na to patrzeć, chcę cukierka.

Dlaczego się brudzi?

W urzędzie jest gorąco, mnóstwo ludzi stoi w kolejce, inni siedzą na krzesłach. Mama mówi, że musimy poczekać, bo jest sporo ludzi. Mocno trzyma mnie za rączkę. Ma dziś taką błyszczącą bransoletkę. Chcę się nią pobawić, ale mi nie pozwala. Tłumaczy, że jak gumka pęknie, to koraliki się rozsypią. Próbuję więc znaleźć sobie coś innego, czym mogłabym się zająć. Po chwili zauważam, że w kącie sali stoi kolorowy kwiatek. Puszczam rękę mamy i idę go obejrzeć. Jakie ma piękne delikatne płatki. Sprawdzam palcem, że ma sucho w ziemi. Moje rączki są po chwili już całkiem czarne. Nagle widzę, jak mama podnosi mnie z ziemi. Opowiadam mamie, że kwiatek ma suchą ziemię, a mama energicznie wyciera mi ręce i zabrania ruszania kwiatków. Przychodzi też pani sprzątaczka i zamiata ziemię, która wypadła z doniczki. Patrzy na mamę i dziwnie kiwa głową. Mama przeprasza i odchodzi, chyba jest smutna.

Dlaczego nie odpowiada?

Kiedy przychodzi nasza kolej, pani w okienku chwali moja bluzeczkę. Uśmiecham się. Ciekawe, co ona tam robi na swoim stoliku. Próbuję wyswobodzić się z rąk mamy i wspiąć się wyżej. Mama ściąga mnie na dół, a w końcu krzyczy, żebym dała jej chwilę spokoju, bo musi się skupić. Siadam sobie na ziemi i zaczynam płakać. Mama w końcu bierze mnie znów na ręce i pyta czemu płaczę. Nie umiem jej odpowiedzieć.

Dlaczego wciąż próbuje?

Widzicie, w moim wieku ma się ochotę na wiele rzeczy. Wszystko jest takie ciekawe. Wszystkiego chce się dotknąć, a czasem włożyć do buzi. Może akurat będzie smaczne.

Chcę zobaczyć, co jest na stole i spróbować czegoś, co leży na czyimś talerzu. Chcę się sama ubierać i myć. Chcę wchodzić wyżej i wyżej, bo świat tam na górze jest taki ciekawy.
Nie rozumiem, gdy ktoś mówi, że to niebezpieczne. Nie rozumiem też, że coś będzie nie teraz, lecz później. Nie wiem, dlaczego nie mogę nalewać sobie wody do kubka. Przecież dam sobie radę. Nie wiem też, dlaczego mam chodzić spać, kiedy jest jeszcze całkiem jasno.

Jestem mała, dopiero się uczę wielu rzeczy, dopiero sprawdzam, na co mnie stać. Kiedy nie dajecie m próbować, podcinacie moje skrzydełka. Skąd wiecie, jak daleko by na nich poleciała?

Dlaczego chce wszystko robić sam?

Dajcie nam dwulatkom uczyć się i rozwijać. Kiedy robicie coś za nas, może i jest szybciej, ale niczego się przez to nie nauczymy. Co najwyżej zaczniemy wierzyć w to, że faktycznie nie umiemy i w końcu przestaniemy próbować. Nie mówcie potem, że jesteśmy niesamodzielni.

Dwulatki są bystre i ciekawe. Spójrzcie na świat z naszej perspektywy. Popatrzcie na tego motyla! Czy nie jest piękny? Pomóżcie nam zobaczyć to, czego nie widzimy i dosięgnąć to, czego pragniemy.

Mając dwa lub trzy latka mamy wiarę w to, że potrafimy wszystko. Dlaczego w nas nie wierzycie? Czy tak trudno jest Wam zrozumieć dwulatka?

O dwulatkach pisałam też tutaj:

Zdjęcie: LuidmilaKot

Autor: Mama ma moc!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *