I wtedy ona mówi…

Opowieść z serii historie pełne grozy z elementami komedii pt:  „I wtedy ona mówi…”

Wieczór. Jest już naprawdę późno, jestem zmęczona, dzieci dokazują, ale jakoś udaje nam się przepłynąć przez czas namawiania do kąpieli, namawiania  do mycia (bo bycie w kąpieli i mycie, to jednak dwie różne rzeczy), namawiania do wyjścia z kąpieli itd. Zęby, włosy, piżamki, wszystko błyszczy i lśni, jak krople potu na mojej twarzy. Umęczonej i uśmiechniętej zarazem. Tak, to był dobry dzień! Wtedy moje młodsze dziecko nagle zadaje mi pytanie za 100 punktów:

– Mamo, a kakao?

Sielanka trzęsie się w posadach. Wybałuszam oczy, ale chowam je czym prędzej, co by dziecka nie wystraszyć i mówię najsłodszym głosem, jaki kiedykolwiek udało mi się z siebie wydobyć:

– Kochanie, ale przecież już nie pijemy kakaa w butelce, pijemy przy kolacji, jeśli masz ochotę, a Ty dziś miałaś ochotę na kabanosy (bo to nie jest tekst o zdrowym żywieniu dzieci), a nie kakao.

Uśmiecham się szeroko szczerząc zęby.

Ona: ale mówiłam, że chcę kakao

 

Ja: nie mówiłaś kochanie

 

Ona: mówiłam

 

Ja: nie mówiłaś

Dalej się uśmiecham (wyobraźcie sobie), pot się leje po plecach a ja wciąż wierzę, że jestem przekonująca.

– No nie Rybeńko, nie mówiłaś.

 

Ona: ale ja chce kakao…

Miauczy ona, miau, coś Ty kotku chciał? przypomina mi się wierszyk i tłucze się w mojej głowie niczym garnki spadające na kuchenne kafle.

Myślę więc sobie co robić, szybko kalkuluję za i przeciw.

Dobra… – mówię w końcu, ale potem pójdziesz umyć drugi raz zęby, ok?

 

Ona: cisza

 

Ja: Przyniosę Ci do łóżka… (co to za ustępstwo z mojej strony!)

 

Ona: dobra, pójdę umyć

Super, jest umowa, lecę szybko do kuchni, wybieram jej ulubiony kubek i grzeję mleko, sypię kakao, biegnę z powrotem do pokoju (że mi się nie wylało, to naprawdę jakiś cud!).

Podaję dziecku do picia, a ona…

Mamo, gorące…

 

Ja: Hmm… nie było gorące kochanie, ale spróbuję jeszcze raz i podmucham Ci (żeby nie było że nic nie zrobiłam) i znowu podaję jej do rączki zapewniając – Skarbie, nie jest już gorące, spróbuj teraz

Ona bierze ten kubeczek do ust, moczy swe usteczka i mówi…

JUŻ!

Nie wiem, czy dobrze słyszałam, więc pytam ją:

Co już?

Ona oddaje mi kubeczek i mówi:

Wystarcy, już nie ce

I patrzy na mnie najsłodszymi oczami, jakie kiedykolwiek człowiek na Ziemi widział.

W moich oczach – szok i odrętwienie…

A potem słyszałam już tylko wybuch śmiechu mojego męża, a później już długo, długo nic…

 

A u Was, co dobrego? 🙂

K.

 

O innych żartach, które robimy sobie nawzajem przeczytacie tutaj:

Zabawy edukacyjne

Mam dla Ciebie zadanie

Źródło zdjęcia: https://unsplash.com
Cieszę się, że czytasz. Udostępnienie lub komentarz jeszcze bardziej mnie ucieszą :)
Dziękuję pięknie!

2 Replies to “I wtedy ona mówi…”

  1. Aaaa jak ja to dobrze znam,myślałam że tylko u nas picie kakao w łóżku😉tyle że u mnie synek zamawia😉nieraz dziecko padniete,myć się nie chce,chce spać w ubraniach,już mu na to pozwolę,niech śpi jak taki zmęczony,a ten mi z tekstem o kakao wyjezdza!!!!aaaa

    1. 😀 dzieci nas zawsze potrafią zaskoczyć! na szczęście lubię kakao, więc też mogę czasem wypić:)

Dodaj komentarz