Jak nie krzyczeć na dzieci?

Jak nie krzyczeć na dzieci? Jestem pewna, że każdy rodzic zadał sobie przynajmniej raz to pytanie. Wszyscy radzą — licz do dziesięciu, nie nakręcaj się, odetchnij! A rodzice mówią — to nie działa! Co więc robić? Jak pozbyć się krzyków z domu?

Hela! Nie spłukujemy majtek w toalecie! Rozumiesz? Żadnych majtek! Tylko siusiu, kupa i papier toaletowy — ryknęłam.
Moja czteroletnia wówczas córka przyłapana na gorącym uczynku spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami, zakryła sobie uszy rączkami, podczas gdy jej majtki z Kopciuszkiem radośnie wirowały już w toalecie. Przez wiele tygodni tłumaczyłam jej, by nie spuszczała w toalecie majtek, pasty do zębów, ani książeczek! Jej ostatni uczynek przelał czarę! Wpadłam w szał i z racjonalnie myślącego rodzica przemieniłam się w krzyczącego psychopatę. Historii podobnych do opowieści mamy Helenki jest mnóstwo.

Nie krzyczę często, ale kiedy już podnoszę głos, robię to dlatego, że stoję na krawędzi. — Tak tłumaczy to, co się dzieje wielu znanych mi rodziców. Nie są osamotnieni w rodzicielskich ćwiczeniach strun głosowych. Obojętnie czy rodzice krzyczą, bo wierzą w starą szkołę dyscyplinowania dzieci, czy chwilowo tracą rozsądek, to badania przeprowadzone w 2003 roku opublikowane w Jurnal of Marriage and Family pokazały, że prawie 90% z 1000 przebadanych rodziców krzyczało na dzieci w ostatnim roku. Co więcej, rodziny z dziećmi powyżej 7 lat prawie w 100% przyznały się do krzyczenia.

Dlaczego rodzice krzyczą?

Rodzice krzyczą, ponieważ ​​są sfrustrowani. Widzą, jak ich dzieci ze sobą walczą lub ich dziecko robi coś, czego nie akceptują i puszczają im nerwy. To rodzaj automatycznej reakcji”  — mówi Nina Howe, profesor wczesnej i elementarnej edukacji dziecięcej na Uniwersytecie Concordia.
Doradca kliniczny Elana Sures opisuje to jako przejście od zera do 60. „Gniew jest rodzajem spadochronu” — mówi. Otwiera się, nasze serca biją, a nasze szczęki są zaciśnięte.

Wszyscy to robimy.

Jeśli jedną uniwersalną prawdą o wrzasku jako dyscyplinie jest to, że wszyscy to robimy, kolejna prawda jest taka: nie jest zbyt skuteczna. Krzycząc, nie tylko modelujesz krzyk jako strategię rozwiązywania konfliktów, ale także możesz pogorszyć sytuację. Badanie z 2013 r. wykazało, że surowa dyscyplina werbalna nie ogranicza problematycznych zachowań u nastolatków, w rzeczywistości może zwiększać prawdopodobieństwo kontynuowania tych zachowań przez dzieci, a nawet ich nasilenia. Badania posunęły się tak daleko, że porównują agresywne i ciągłe reprymendy słowne z dyscypliną fizyczną, taką jak klapsy.

Czy wrzaski stają się nowym laniem?

Jest to bardziej akceptowany społecznie sposób udzielania nagany i zwrócenia uwagi dzieci. Wiele osób z naszego pokolenia dorastało w atmosferze krzyków, a czasem nawet dostawało lanie, a więc to jest to, co sami znamy. Cała prawda o krzykach pozostaje jednak niezmienna: nie czujemy się dobrze ze sobą, gdy wrzeszczymy na nasze dzieci. To często je przeraża (tak jak przerażało nas, kiedy byliśmy mali), sprawia, że są zaniepokojone lub otwarcie się boją, a potem sami stają się bardziej podatni na krzyczenie na innych w przyszłości.

Czy krzyczenie na dzieci jest tak samo złe, jak dawanie im lania?

Krzyk jest tym, co możemy zrobić, by przekazać dziecku, że coś jest pilne.
To, co jest krzywdzące to to, że dziecięcy układ nerwowy jest bardzo delikatny, a krzyki są dla nich przerażające. Mimika, która towarzyszy wrzaskom jest naprawdę pełna agresji, często po prostu upiorna. Jeśli więc uzyskujemy to, co chcemy, używając krzyku, to dlatego, że dzieci się boją i po prostu chcą byśmy przestali. Nie dlatego, że podjęły decyzję o zmianie swojego zachowania.

Rzeczywiście, krzyk podstępnie wydaje się skuteczny, jednak tylko na krótką metę. Z biegiem czasu dzieci nauczą się wyłączać lub ignorować nas, gdy krzyczymy.

Pewna mama dwóch chłopców w wieku 10 i 7 lat opowiada, że żałuje, że tyle krzyczała na swoich synów. Teraz rzadko podnosi na nich głos, ale kiedy to robi, ma duże oczekiwania w stosunku do ich zachowania. Jeśli mówi: weź swoją piżamę, oczekuje, że syn to zrobi. „Oczekuję, że będą działać szybciej, niż gdy mieli dwa lata — mówi. Frustruje mnie to, że nie słuchają. To te momenty, kiedy zaczynam krzyczeć”.
Po wszystkim mama czuje się źle. Wie, że są inne sposoby mobilizowania dzieci do słuchania lub odpowiadania, ale w momencie frustracji krzyk to jest to, co wyskakuje na pierwszy plan. Czasem próbuję innych strategii, ale często i tak wracam do krzyku” opowiada. Możesz wiele o tym czytać, liczyć do dziesięciu, opuścić na chwilę pokój, ale trudno to wszystko zrobić w momencie tej wielkiej frustracji.

Co więc rodzice mogą zrobić? Jak nie krzyczeć na dzieci?

Wiele. Warto pomyśleć o tym, jak o odwyku od krzyczenia na dzieci, 10-krokowym przewodniku do uzyskania kontroli nad zewnętrznym głosem.

1. Zdaj sobie sprawę z tego, co wyzwala twój krzyk.

Krzyki nie wydarzą się nagle — zwykle jest to reakcja na określone zachowanie. Innymi słowy, coś krzyk uruchamia. Jeśli odkryjesz, co powoduje, że tracisz nad sobą panowanie, będziesz miała większą szansę, by tego uniknąć. Dowiedz się, co dokładnie wyzwala u Ciebie krzyk, to ważne, ponieważ to różne czynniki u różnych rodziców. Jestem zmęczona, to był stresujący dzień w pracy, wracam do domu i będę musiała zrobić obiad. Wszystkie te rzeczy sumują się i mogą zwiększyć prawdopodobieństwo utraty przez ciebie kontroli. Ta samoświadomość pomoże ci dokonywać lepszych wyborów, takich jak przygotowywanie prostych kanapek na obiad lub włączenie dzieciom bajki, aby nie przeszkadzały Ci podczas gotowania.

2. Daj dzieciom ostrzeżenie.

To uczciwe, by dać dzieciom ostrzeżenie, kiedy nie zwracają uwagi na twoje słowa. Powiedz: ignorujesz mnie/nie słuchasz mnie/powoli tracę cierpliwość, ale nie chcę na ciebie krzyczeć, jeśli mi nie odpowiesz, mogę ją stracić. Delikatne ostrzeżenie może podziałać jak otrzeźwienie dla dzieci.
Ostrzeżenia pomaga też dzieciom przygotować się na to, co ma się wydarzyć np. na pójście spać. Może nie reagują na rodzicielskie prośby o przyniesienie piżamy, ponieważ zatopione są w zabawie klockami. Ostrzeżenie może spowodować, że zwrócimy ich uwagę. Można powiedzieć: czas spać, czy potrzebujesz jeszcze chwili, by skończyć budowlę? W porządku mogę poczekać jeszcze chwilę, ale potem idziemy spać. Ta strategia często potrafi zdziałać cuda.

3. Nie spiesz się z reakcją.

Ulubioną rodzicielską strategią Specjalistki ds. Rozwoju dzieci — Judy Arnall jest pójście do łazienki, wrzask do toalety (zamiast na swoje dzieci), a następnie spłukanie tej agresji z wodą. „Jeśli jesteśmy zdecydowani zmienić nasze zachowanie i po prostu poświęcić na to kilka minut, zanim zaczniemy krzyczeć, to pomoże nam to ćwiczyć lepszą samokontrolę.

4. Utwórz listę akceptowanych zachowań.

Jak może potwierdzić mama dwóch chłopców, o której pisałam wyżej, łatwiej jest powiedzieć, niż zrobić. Dlatego często zaleca się rodzinom usiąść razem i stworzyć listę. Na tej liście, którą można przykleić na lodówkę, wypisujemy rzeczy, które można zrobić, zanim zaczniemy krzyczeć lub mówić coś, czego będziemy potem żałować. Będzie się to różnić w zależności od rodziny, ale może obejmować działania takie jak bieganie w miejscu, uderzanie w poduszkę itp. Dobrze, jeśli rodzice mają przygotowany plan. Jeśli rodzic robi to, co napisał na swojej liście, np. idzie do łazienki i oddycha głęboko, to dzieci to zauważą i będą kiedyś robić to samo.

5. Poczekaj z tłumaczeniem.

Krzyk to nie jest sposób na komunikację, on raczej zachęca dzieci do zamykania się w sobie zamiast do słuchania.

Dzieciom nie trzeba wytłumaczyć wszystkiego w danej chwili, jakby były szczeniętami, które nie pamiętają, co się stało 10 minut temu. Trudno jest poczekać, ale ćwiczenie samokontroli w tym momencie zapewni dziecku lepszy komunikat z naszej strony. Moment nauczania nadchodzi później i jest bardziej skuteczny, gdy rodzic jest spokojniejszy. Ważne jest to, że musimy tu zachować się tak, tak, jak w przypadku wypadnięcia masek tlenowych w samolocie, najpierw trzeba się samemu uspokoić. Potem mama czy tata będą mogli spokojnie porozmawiać o tym, co się stało lub, w przypadku młodszych dzieci, wyjaśnić swoje oczekiwania dotyczące zachowania i konsekwencje danych zachowań.

Dzieci zrobiły bałagan? Sprzątaj razem. Twoja córka jest arogancka? Zapytaj, jak minął jej dzień, i wyjaśnij, jak się czujesz, gdy tak do Ciebie mówi”.

6. Zorientuj się, co jest typowym dziecięcym zachowaniem dla danego wieku.

Czasem zdanie sobie sprawy z tego, że rywalizacja między rodzeństwem, jęczenie, czy awersja do pójścia spać są po prostu typowe dla danego wieku, bardzo rodzicom pomaga. To zachowania, z którymi powinniśmy raczej nauczyć się dawać sobie radę, niż zachowania, które mają doprowadzać nas do szału.

„Naprawdę mi ulżyło, kiedy dowiedziałam się od zaprzyjaźnionej psycholożki, że przewracanie oczami u mojej 9-letniej córki jest całkiem typowym zachowaniem w jej wieku” — mówi jedna z mam. Kpina i westchnienia są tym, co dzieci robią, ponieważ czują, że same nie mają kontroli nad sytuacją-*+.

Zobaczenie tych dziecięcych zachowań w szerszej perspektywie często rodzicom pomaga. To normalne, że dzieci bywają aroganckie w stosunku do swoich rodziców. To, co powoduje, że na nie krzyczymy to pogląd, że nie powinny takie być, że coś jest nie tak z nimi lub z nami jako rodzicami. Jeśli usuniemy te uczucia, pozostają same zachowania, z którymi musimy sobie po prostu poradzić.

7. Bądź proaktywna.

Jeśli wydostanie się rano z domu, zawsze przeradza się w krzykliwy pojedynek, przygotuj się do niego już poprzedniego wieczoru. Jeśli problemem jest założenie przez dziecko skarpetek rano przed wyjściem, to załóż mu te skarpetki do spania. Czasem prosta zmiana robi ogromną różnicę. Innym przykładem bycia proaktywnym jest na przykład przygotowanie przekąsek, kiedy idziemy załatwić ważną sprawę, a wiemy, że nasze dzieci nie będą skłonne do posłusznego zajmowania wyznaczonych w poczekalni miejsc (kto lubi tyle czekać!).

8. Miej realistyczne oczekiwania.

W przypadku dzieci najważniejsze jest posiadanie realistycznych oczekiwań. Jednym z powodów, że krzyczymy, są nasze wielkie oczekiwania dotyczące np. wycieczki czy innego wydarzenia, na którym nam zależy, a które nie są zgodne z rzeczywistymi możliwościami, tym, co faktycznie możemy wraz z dzieckiem zrobić.

Pewna mama opowiada: Zdarzyło mi się to w wakacje, kiedy najmłodsza córka nagle usiadła i nie chciała się ruszyć w kierunku kompleksu świątynnego w Azji. Mama przyznaje, że czuła, że to jej osobista porażka rodzicielska, nie udało jej się wychować sześcioletniego podróżnika, podczas gdy upał i „jet lag” na każde dziecko podziałałyby tak samo.

To dotyczy też codzienności. Zaplanuj krótszą wędrówkę, rób jedną rzecz na raz itd., a czasem po prostu porzuć swoje oczekiwania — nie ma nic złego w tym, że dziecko jeździ w sklepowym wózku między papierem toaletowym a grzankami zamiast na przygotowanym dla niego rozkładanym siedzisku.

9. Naucz się rozpoznawać, kiedy chodzi o ciebie, a nie o zachowanie twojego dziecka.

Pewna mama wylała sos pomidorowy i nakrzyczała na swoje dzieci. Czasem jest tak, że coś nam — rodzicom się nie udaje, a wyładowujemy się na dzieciach. Potem czujemy się winni i żałujemy słów, które padły. Ta sama mama mniej więcej w tym samym czasie zaczęła spotykać się z lekarzem w sprawie stresu, jaki jej doskwierał. Lekarz zalecił medytację. Od tego czasu lepiej sypiała, była bardziej uważna i obecna w pracy i w domu, a jej kontakty z dziećmi uległy poprawie.

Wykrzykiwanie jest często czymś więcej niż źle zachowującym się dzieckiem — może być zewnętrzną manifestacją naszych niespełnionych potrzeb.

Zadaj sobie pytanie: co się ze mną dzieje, że krzyczę na moje dzieci trzy dni z rzędu? Czy nie miałam szans się wyspać. Czy czuję się niedoceniona? Gdzie leży przyczyna?

10. Przeproś, ustal, co można poprawić.

A więc nakrzyczałaś na dzieci. Nie byłaś przygotowana i stało się. Co teraz? Przeproś. To przypomina naszym dzieciom, że też jesteśmy ludźmi i czasem mówimy coś, z czego nie jesteśmy dumni.

Dodatkowo nasze przeprosiny modelują przyszłe zachowanie dzieci i sprawiają, że kiedy to one stracą nad sobą kontrolę, będą umiały przeprosić. To również pomaga dzieciom zauważyć połączenie pomiędzy silnymi uczuciami, a krzykiem.

Co potem? Porozmawiaj z dzieckiem, o tym, co spowodowało twój krzyk, ponieważ nie zawsze chodzi tylko o to, że rodzic traci kontrolę, ale także o to, że dziecko musi zmodyfikować swoje zachowanie. To musi być podejście zespołowe.
Gdy jakieś zachowanie twojego dziecka bardzo cię irytuje, porozmawiaj z nim o tym i spróbujcie razem znaleźć sposób na rozwiązanie problemu. To wygrana dla obu stron, krzycz mniej, a wkrótce zauważysz, że masz do krzyku coraz mniej powodów.

Kiedy można krzyknąć?

Poza oczywistymi sytuacjami, kiedy krzyczymy ze szczęścia lub podekscytowania („Szczęśliwego Nowego Roku!”) lub gdy dzieci wiwatują na meczu piłki nożnej, można krzyknąć, aby zwrócić na siebie uwagę dziecka, gdy on lub ona może być w niebezpieczeństwie.

Lepiej zachować swój krzyk na ten moment, kiedy naprawdę zależy ci, by dzieci cię posłuchały, na przykład, gdy nie zatrzymują się przed jezdnią.

Nie polegajmy w rozwiązywaniu problemów na ciągłym krzyczeniu na dzieci, ponieważ krzyk może zadziałać, tylko wtedy, kiedy używa się go od czasu do czasu.

Trzy rodzaje krzyków.

Zwykle wyróżnia się trzy rodzaje krzyczących rodziców.

Są krzyki, które bardziej przypominają głośne rozmowy — można określać to jako „podnoszenie głosu”. Ten typ nie generuje strachu u dzieci.

Potem jest wrzask, który jest spowodowany złością i wściekłością — ten typ krzyku może straszyć dzieci i emocjonalnie je krzywdzić, gdy jest chroniczny.

Wreszcie, jest dobry typ wrzasku, którego rodzice używają, gdy ich dziecko ma zamiar dotknąć gorącego pieca lub wejść na drogę.

Czy niektóre kultury są bardziej krzykliwe niż inne?

Niektóre kultury są z pewnością bardziej ekspresyjne emocjonalnie, a krzyki mogą być bardziej kulturowo akceptowane, ale to nie sprawia, że można krzyczeć na swoje dzieci. Agresywne wybuchy powodują u dzieci przerażenie. Dlatego niezależnie od tego, do jakiej kultury należymy, tak naprawdę liczy się to, co dzieje się po wybuchu pełnym krzyku.

Większość dzieci radzi sobie z tym, że widzi swoich rodziców krzyczących, tak długo, jak potem następuje ostudzenie emocji, przytulenie, próba naprawienia sytuacji i unikania ich w przyszłości.

Na zakończenie.

To wielki trud pozbyć się wyuczonych nawyków, powstrzymać się od podążania wciąż tymi samymi ścieżkami w wychowaniu dzieci. Jeśli jednak będziemy krzyczeć na maluchy, zastaniemy któregoś dnia w naszej kuchni krzyczącego nastolatka, a potem zobaczymy własne dziecko krzyczące na swoje pociechy.

Warto pracować nad swoimi reakcjami, bo przecież w głębi duszy pragniemy stworzyć silną i bezpieczną wieź ze swoimi dziećmi oraz dom, w którym panuje spokój, wzajemny szacunek i harmonia.

Źródło zdjęć: https://pixabay.com/
Oryginalny tekst: https://www.todaysparent.com/family/discipline/proven-ways-to-finally-stop-yelling-at-your-kids/
Cieszę się, że czytasz. Udostępnienie lub komentarz jeszcze bardziej mnie ucieszą :)
Dziękuję pięknie!

Dodaj komentarz