Jak siadłaś, to siedź

Jak to jest posiedzieć sobie w ciągu dnia? Wstawiłam drugie pranie i czekam, aż się skończy, dziecko śpi, zupa zrobiona, więc siadłam. Siedzę. Siedzę sobie. Jest super. Coś spadło, ale nie reaguję. Trzasnęło okno, ale…uff cisza, dziecko śpi dalej, więc ja także kontynuuję. Zamykam oczy. Tak na chwilę.

Jak to mówi moje dziecko: ja nie śpię, tylko moje oczka odpoczywają. Jest pięknie. Moje myśli już prawie odbijają się od ziemi i nagle zostają brutalnie zestrzelone przez jakieś uporczywe pikanie. Co u licha? A, to pranie się skończyło. Nie ma mowy, nie ruszam się, siedzę dalej. Jak wstanę, to już nie siądę z powrotem, znam to. Nic się nie stanie, jak rzeczy chwilę poleżą w pralce. Jak miło tak spokojnie posiedzieć. Po chwili słyszę telefon. Leży daleko. Nie wstaję. Oddzwonię później. Telefon ponownie wzywa, ale ja się nie daję złamać. Siedzę. Trzeci raz nie dzwoni. Wiedziałam, że to nic ważnego. Teraz dla odmiany domofon. Kto to może być? Na pewno jajka sprzedają, nie wstaję. Mam jajka, dwa, wystarczą na małą jajecznicę, gdyby coś. Ach…jak przyjemnie sobie posiedzieć…mmm. Sięgam po krem. Zrobię sobie takie małe spa, posmaruję moje wyschnięte na wiór dłonie. No nie wiem czemu na wiór, mam zmywarkę i mopa. Nie muszę nawet dotykać detergentów. Seans spa trwa, krem sobie spokojnie wsiąka, a ja sobie siedzę. Znowu pika pralka. Ignoruję ją. Teraz dzwoni mechanik, wiem, bo nastawiłam mu specjalną melodię z Szybkich i wściekłych. Chyba muszę wstać. Ała! Coś mi strzyknęło w kolanie i nie mogę rozprostować nogi. Czyli odpoczynek mi jednak nie służy — myślę sobie. Jakoś się podnoszę, bo auto ważna sprawa, może już naprawione. Lepkimi dłońmi wciskam „odbierz”. Nie zdążyłam. Może dlatego, że telefon wypadł mi wcześniej ze dwa razy z ręki. To wina kremu! Szybko siadam z powrotem. Może jeszcze zdążę chwilę posiedzieć…

Łeeeee!

…nic z tego. Wiedziałam, że trzeba było nie wstawać. Mimo wszystko było cudownie, tak sobie w ciszy posiedziałam, „nikt” mi nie przeszkadzał, moje myśli mogły poszybować gdzieś wysoko w rejony wymarzonej cieplej plaży w Tajlandii. Było „cudownie”. Może jutro też trafi mi się taka chwila błogiego relaksu;)

Cieszę się, że czytasz. Udostępnienie lub komentarz jeszcze bardziej mnie ucieszą :)
Dziękuję pięknie!

4 komentarzy

  1. Kasiu, przy Trzecim już nie siadam:)..może jak Drugi pójdzie do przedszkola;)…albo na studia:D
    Uściski!

    1. Mama ma moc! says: Odpowiedz

      To dopiero!;) czyli jednak najlepiej być w ruchu! jak to mówią: ruch to zdrowie!:D

  2. Kasiu nie mam dzieci ale nie moglam sie oderwać 😉

    Pozdrawiam

    Iwona

    1. Mama ma moc! says: Odpowiedz

      Bardzo mi miło! do zobaczenia przy następnym wpisie:) Pozdrawiam!

Dodaj komentarz