Nowy rok, nowe możliwości. Czy dla matki również znajdzie się czas i przestrzeń na coś nowego?

Nie lubię Sylwestrów. No nie lubię i koniec. Na palcach jednej ręki mogę policzyć te udane. Nie rozumiem, dlaczego większość ludzi pędzi na imprezy, organizuje spotkania i wyczekuje tego wieczoru z wypiekami na twarzy.

Pół biedy, kiedy ktoś naprawdę chce świętować. A co z tymi biedakami, którzy starają sobie jakoś ten wieczór zorganizować tylko dlatego, że to przecież Sylwester, wszyscy się bawią i broń Cie Boże przed pójściem spać przed 24.00! Nie można tego przegapić. Fiu fiu. Co to, to nie.

Nasz zapowiada się spokojnie i domowo, jednak już widzę i czuję na sobie ten palący wzrok mówiący coś w stylu: Chyba nie idziesz spać?! Tylko nie przebieraj się za wcześnie w piżamę. O! Widzę, że zasypiasz, a przecież jest Sylwester! Otwórz oczy! Już, już…
Ja mam, powiem Wam w sekrecie, Sylwestra prawie każdej nocy, kiedy to mała się budzi i potrzebuje asysty, pomocy, całusa w czółko, w najtrudniejszym wariancie gwiazdki z nieba. Moc życzeń na nas spada. Jeszcze godzinkę, pół, pięć minut! Pięknych snów też sobie życzymy, ciepłej kołderki, spokoju i żeby się jasno za wcześnie nie zrobiło.

No dobra żarty na bok. Nowy Rok 2017 się zbliża! Co też przyniesie? Jakieś niespodzianki? Nowe szanse? Możliwości? Wyzwania? Nowe dołki, w które mogę wpaść, ostre zakręty, krzywe chodniki? Nie, nie, nie. Bądźmy realistami. Nowy Rok to po prostu dwanaście nowych miesięcy. Każdy z przewidywalną liczbą dni i nieprzewidywalną liczbą zdarzeń. Jak co roku. Po zimie przyjdzie wiosna, po wiośnie lato, potem jesień i znów zima. Będą wakacje, święta. Wywiadówki w przedszkolu, wyzwania wychowawcze i radości, jakich tylko mama może doświadczyć. Całe szczęście!

Nowy Rok. Mimo wszystko jest pewną niewiadomą. Jak nam pójdzie? Czy uda się zrealizować nasze plany? Jeśli tak jak szybko? Będziemy rok starsi, dziewczynki większe, silniejsze, śmielsze, a może wręcz odwrotnie delikatniejsze, wrażliwsze. Skąd mam wiedzieć, czego się spodziewać? Co mnie czeka? Na co mam ochotę? Czego pragnę? Na czym mi w tym nowym roku zależy? Czego bym się chciała podjąć, z czego zrezygnować? Tyle pytań to aż strach sobie naraz zadawać. Brrrr… Wiem, że chcę czegoś dla siebie. Chcę pracować, być doceniana i się spełniać. I jednocześnie mieć z tego wszystkiego zwyczajnie radochę! No bo co? Jak inaczej? Jedno wiem na 100%. Jeśli sama o siebie i swoje zamierzenia nie zadbam, nikt tego za mnie nie zrobi. Nikt mnie nie poklepie po ramieniu i nie powie, zrób to i to, a będzie tak i tak, do tego będzie Ci się podobało. To by była heca! Nikt też nie umówi mnie z ludźmi, z którymi chciałabym się spotkać i nie rozwiąże za mnie dylematów. Nikt nie wpadnie za mnie na moje pomysły i nikt nie dokona najlepszych dla mnie wyborów. Od tego jestem ja. Wyszarpię sobie to, czego mi trzeba. Wykopię z ziemi albo ściągnę z drzewa. Wszystko jedno. Będzie moje i jedynie sobie za to podziękuję. Nikt nie jest lepszym specjalistą ode mnie niż ja sama. Odkrycie Ameryki, prawda? A jak wybiorę źle? Trudno. Zacznę od początku! Matka czy nie matka każdy musi zadbać o swój własny tyłek. W końcu nie ma decyzji, których nie można cofnąć. No oprócz posiadania dzieci ;) Tego bym nie zmieniła za nic! Chodź tu Nowy Roku, chodź! Już ja o Ciebie zadbam!

Cieszę się, że czytasz. Udostępnienie lub komentarz jeszcze bardziej mnie ucieszą :)
Dziękuję pięknie!

10 komentarzy

  1. Uwielbiam! Jakbyś czytała mi w myślach! Dobrze jest wiedzieć, że jest nas więcej 🙂

    1. Hej! Im nas więcej, tym weselej 😀 Cieszę się, że dobrze się u nas czujesz:)

      1. U mnie sprawdzonym sposobem na rozpoczęcie nowego roku jest „pakowanie się w podróż”, alternatywa dla postanowień noworocznych. Zastanawiam się nad minionym rokiem pod kątem tego, co chciałabym zabrać ze sobą dalej, w podróż przez kolejne 12 miesięcy, a co zdecydowanie chce zostawić za sobą. I w taki sposób „pakuję” swoją walizkę 🙂 Pomaga mi to w realizacji celów i spełnianiu marzeń.

        1. Ten pomysł mi się podoba! Przy okazji pozostawiania różnych rzeczy i spraw za sobą przydałoby się też, w moim przypadku, zrobić porządki w szafie;) Ile to by było lżej iść do przodu! Warto mieć dobrze przemyślany bagaż na dobrą drogę i wszystko, co nowe 🙂

          1. Mama ma moc! says:

            Dzięki! 🙂

  2. Hmm….od 2.00 do 7.00? To prawie jak all inclusive 😉

    1. Dokładnie 😉 Czasem takie niespodzianki się zdarzają 😀

  3. Mam podobne przemyslenia….ja tez nie lubie Sylwestra. I Walentynek tez nie. Przymus dobrej zabawy w pierwszym przypadku i pojscia na randke w drugim mnie irytuje i doprowadza do szalu. Do tego ten caly marketing zwiazany z tymi dwoma dniami….w Sylwestra KONIECZNIE musisz pojsc sie gdzies pobawic, wypic napoj procentowy i ubrac sie w cos z cekinami lub brokatem. W Walentynki KONIECZNIE musisz pojsc do kina/na kolacje, dostac jakis prezent, czerwona roze i misia z sersuszkiem i napisem „love”. Nie, nie i jeszcze raz nie! To ja juz wole pojsc dzis spac o 22 z modlitwa o przespana noc na ustach. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!!!

    1. To dobre postanowienie na Nowy Rok – nie iść za tym, co nas irytuje. Mam nadzieję, że noc była przespana! Moja trwała od 2.00 do 7.00, czyli zdecydowanie zaliczam ją do udanych 🙂 Wszystkiego najlepszego Ewa!

Dodaj komentarz