O płaczu małego dziecka

Dostajesz na ręce niemowlę. Pierwszy raz trzymasz je w ramionach. Twoje maleństwo. Wyczekane i najdroższe. Tulisz je i czule witasz na świecie. To piękna chwila, pełna wzruszeń i obietnic. Będę troszczyć się o ciebie. Będziemy się razem bawić i śmiać. Zrobię wszystko, by uchronić cię od bólu i cierpienia. Kocham Cię nad życie.
Maluch jest rozkoszny i zachwyca rodziców. Zanim jednak zacznie świadomie się do nich uśmiechać, będzie często płakać. Powodów tego płaczu jest wiele: głód, poczucie zagrożenia, strach, nowe odgłosy, hałas, obce głosy i osoby, szok spowodowany światłem, czymś gwałtownym, nagłym, nieznanym. Płacz jest naturalnym sposobem malucha na komunikację z rodzicami. Informuje tym samym, że coś go boli, przeszkadza, że się czegoś boi lub czuje się samotne. Rodzice często na początku mają kłopot z rozróżnieniem rodzajów płaczu. Zastanawiają się, czy dziecko jest tym razem głodne, a może zmęczone? Naturalnie z każdym kolejnym dniem uczą się rozumieć, co maleństwu jest w danym momencie potrzebne i właściwie na te potrzeby odpowiadać.
W miarę tego, jak dziecko rośnie, zaczyna komunikować płaczem coraz to nowe potrzeby, obawy, pragnienia. Póki nie nauczy się mówić, jest to wciąż główny sposób przekazywania informacji. Płacze, gdy nie chce gdzieś iść, czegoś robić, to jego sposób by powiedzieć: nie chcę tego, zabierz mnie stąd, to mi się nie podoba, tego się boję.
Ważne, by zawsze na płacz reagować, by nie pozostawiać go bez odpowiedzi, ponieważ szkody wyrządzone w ten sposób mogą dawać o sobie znać w kolejnych etapach rozwoju dziecka oraz nawet w jego dorosłym już życiu.

W jaki sposób reagowanie na płacz lub brak tej reakcji wpływa na dziecko?

Kiedy maluch długo płacze wydziela się jego mózgu kortyzol — hormon stresu. Gdy nie otrzymuje pocieszenia, utrzymuje się on na wysokim poziomie i może tym samym uszkodzić rozwijający się mózg. Strukturą, która jest bardzo wrażliwa na działanie kortyzolu, jest hipokamp odpowiedzialny za pamięć długotrwałą. U dzieci doświadczających intensywnego cierpienia wydaje się mniejszy — część jego komórek po prostu zginęła. U dorosłych natomiast, stwierdzono niższe wyniki w testach badających pamięć i rozumowanie werbalne. Cierpienie powoduje też prawdopodobnie szybsze starzenie się tej części mózgu.
Mózg niemowlęcia rozwija się bardzo intensywnie, a stres we wczesnym dzieciństwie wpływa na jego biochemię negatywnie. Tworzące się w nim dopiero systemy związane z hormonami emocji: opioidami, noradrenaliną, dopaminą i serotoniną, ulegają jego silnym wpływom. Konsekwencje tego wpływu są bardzo poważne. Niski poziom dopaminy i noradrenaliny może skutkować problemami z koncentracją, serotoniny depresją lub agresywnym zachowaniem. Dezaktywacja opioidów odpowiedzialnych za osłabianie uczuć strachu i stresu może prowadzić do nasilenia tych właśnie uczuć i osłabienia pozytywnych.

Wiemy już, do czego może prowadzić długotrwały płacz, którego nikt nie próbuje ukoić. A co dokładnie dzieje się z maluchem, gdy rozpacza?

Mózg płaczącego długo dziecka zalewa fala kortyzolu. Jego układ nerwowy jest w stanie nierównowagi. Układ pobudzenia jest nadaktywny, a „przywspółczulny” odpowiedzialny za spokój i koncentrację zdezaktywowany. Do krwi uwalniana jest adrenalina, a dziecko gotowe jest do działania, reakcji walki lub ucieczki. Co to oznacza? Akcja serca wzrasta, napinają się jego mięśnie, słabnie łaknienie. Tylko pocieszenie malucha może sytuację uratować. Aktywuje się wtedy nerw błędny, który pełni funkcje uspokajające i regulujące. Do równowagi wraca więc układ trawienny, rytm serca i oddychania. Krótko mówiąc, pocieszenie umożliwia wyregulowanie działania autonomicznego układu nerwowego, dzięki czemu nie będzie w przyszłości nadmiernie pobudliwy. Kiedy pocieszenia zabraknie, w dorosłym życiu mogą pojawić się choroby serca, problemy z oddychaniem, ataki paniki, bóle głowy czy chroniczne zmęczenie.
Uspokajając dziecko, dajemy mu szansę na spokojne i przyjemne życie w zdrowiu. Nie zostawiajmy więc maluchów, by się same uspokoiły, ponieważ nie są w stanie tego dokonać bez pomocy osoby dorosłej. To nasza rola. Kochajmy mądrze. Przytulajmy, okazujmy wsparcie, zrozumienie, pocieszajmy nasze dzieci. To inwestycja w ich przyszłość, w naszą relację, w szczęśliwą rodzinę.

A na koniec kilka sprawdzonych sposobów na uspokojenie maluszka:

    1. Większość dzieci przestaje płakać, kiedy weźmie się je na ręce — kontakt fizyczny reguluje autonomiczny układ nerwowy dziecka i powoduje produkcję oksytocyny, która zwana jest hormonem miłości. Wydziela się zawsze, gdy ktoś nas przytula lub gdy my przytulamy.
    2. Można spróbować odpowiednich technik masażu. Niewłaściwy dotyk jednak, zamiast ukoić może sprawić, że dziecko będzie płakać jeszcze bardziej.
    3. Uspakajający wpływ ma również ssanie. Dzieci często wkładają sobie same piąstki do ust, by się uspokoić, my możemy podać smoczek.
    4. Warto pamiętać o zbawiennym działaniu ciepła. Uspokaja tak maluchy, jak i dorosłych.
    5. Pomaga także kołysanie. Rytmiczny ruch koi nerwy.. Sądzi się, że wyzwala skojarzenia z pobytem w brzuchu matki. To właśnie dlatego dzieci często bez trudu zasypiają w samochodzie lub w wózku.
    6. Piorąca pralka, suszarka czy odgłos bicia serca również mają kojący wpływ na dziecko. Tłumaczy to wielką popularność szumiących maskotek, które pozwalają nie tylko skutecznie uspokoić maleństwo, ale i ułatwiają mu zasypianie.

Kluczową sprawą przy uspokajaniu dzieci jest nasz własny spokój. Jeśli w nas huczą negatywne emocje, gdy jesteśmy wyczerpani, źli czy sfrustrowani, nie uda nam się ukoić płaczącego malucha. Tak ważne jest z tego powodu dbanie o siebie, chwile relaksu, sen i okazywanie sobie nawzajem wsparcia.

Cieszę się, że czytasz. Udostępnienie lub komentarz jeszcze bardziej mnie ucieszą :)
Dziękuję pięknie!

3 komentarzy

  1. […] a dokładniej ta jego część, która odpowiedzialna jest za reakcję na stres. Tu podobnie jak w tekście dotyczącym długotrwałego płaczu dziecka pozostającego bez ukojenia, na pierwszy plan wysuwa się hormon stresu — kortyzol. Dlaczego? Przemoc wpływa na działanie […]

  2. Nigdy nie zgadzałam się z koncepcją „wypłakiwania się”. Biedne maluchy.

    1. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że rodzice pozostawiają swoje dzieci bez pocieszenia z niewiedzy i braku umiejętności, a nie własnej wygody czy jakiś mądrości ludowych 🙁 Jedyne co możemy zrobić to szerzyć wiedzę.

Dodaj komentarz