Samotni rodzice

Jak się zostaje samotnym rodzicem?

Z przypadku? Z wyboru? Bo tak wyszło? Bo los tak chciał? Bo wydarzyło się coś złego, coś, czego nie planowaliśmy.
Gdzieś, coś poszło nie tak, jak chcieliśmy i zostaliśmy sami z dzieckiem. Sami w wychowaniu, w przewijaniu, w karmieniu, w zabawie. Sami na zebraniu w przedszkolu. Sami w urodziny i w święta. Czy tak właśnie to wygląda?

Samotni rodzice, czy samodzielni rodzice?

A co by było, gdyby rodziców wychowujących dzieci w pojedynkę nazywać samodzielnymi zamiast samotnymi? Zauważacie tę różnicę w wyrazie i odbiorze?
Gdy mówimy o samotnym rodzicielstwie, czujemy, że nie jest wystarczająco dobrze albo tak, jak być powinno. Samodzielność kojarzy się natomiast z zaradnością. Wielu jest rodziców, którzy dają sobie radę. Sądzę, że warto spojrzeć na to wszystko choć raz inaczej.

Co mówią badania ekspertów?

Z badań wynika, że samotni rodzice spędzają, z dzieckiem więcej czasu. Są lepiej zorganizowani, wiedzą, że wszystko lub prawie wszystko zależy od nich. Rozkładają swój czas tak, by starczyło go i dla nich i dla dziecka. Jakość spędzanego czasu zawsze jest ważniejsza niż ilość.
Jeśli rodzic jest zaradny, sytuacja rodzinna jest dla dziecka jasna i klarowna. Nie ma powodu martwić się, że będzie miało gorsze wyniki w szkole lub że nie założy szczęśliwej rodziny. Najważniejsze, by więź, jaką dziecko z rodzicem zbuduje, była bezpieczna, wypełniona troską i zaufaniem. Warto zadbać także o to, by dziecko miało skąd uczyć się, jak wyglądają relacje rodzinne, których nie może zaobserwować w domu. Może się tego uczyć od zaprzyjaźnionej rodziny czy dziadków.
Nie ma też znaczenia czy samotny jest tata, czy mama. Oboje mogą być wspaniałymi rodzicami, dawać sobie radę w pojedynkę i ofiarować swemu dziecku dobre dzieciństwo.

W dziecku istnieją oboje rodziców.

Przyczyny tego, że dzieci zostają z jednym rodzicem, mogą być różne, ale w dziecku zawsze są oni oboje. Mama i tata są częścią osobowości dziecka i nic tego nie zmieni. Warto rozmawiać o tym, dlaczego tego drugiego rodzica nie ma. Tłumaczyć, z jakiego powodu tak się stało i co to dla was oznacza. Nie należy zrzucać winy i oskarżeń na nieobecnych, bo dla dziecka jest to krzywdzące i rani jego uczucia. To tak jakby niszczyć, gardzić, ośmieszać część dziecka. A ono nie jest winne zaistniałej sytuacji i chce zachować w pamięci szczęśliwe chwile, a rodzica znać z jak najlepszej strony.

Dziecko nie powinno być dla rodzica partnerem.

Mówi się, że dzieci samotnych rodziców szybciej dorastają. Nie jest to regułą, ale może tak się stać. W sytuacji, kiedy rodzic czuje się biedny, oszukany, poszkodowany przez los i samotny dziecko może poczuć się za niego odpowiedzialne i bierze na swoje barki zbyt duży ciężar. Może być też tak, że rodzic dzieli się z dzieckiem wprost swoimi trudnościami i wtedy staje się ono partnerem z przymusu. Jeszcze w innym przypadku może zdarzyć się tak, że samotny rodzic nie pozwala się dziecku usamodzielnić i emocjonalnie wiąże je z sobą tak, by nie zostać całkiem sam.

Samotny nie znaczy gorszy.

Ci, którzy wychowują swoje dziecko w pojedynkę, często mają poczucie, że muszą być i mamą i tatą dla swojej pociechy. Nie chcą, by im czegokolwiek brakowało. Pragną, by dziecko nie czuło się w żaden sposób gorsze. Droga Mamo, drogi Tato dziecko nie rośnie od liczby opiekujących się nim osób. Rośnie od miłości.

To, że jesteś samotnym rodzicem, nie znaczy, że gorszym. Masz, potrzeby, prawo do słabości, zmęczenia i niepewności. Masz prawo i powinieneś czasem pomyśleć o sobie, pójść do kina, na basen. A do tego warto zbudować sobie społeczność ludzi chętnych do pomocy. Może to być babcia, sąsiadka, może zaprzyjaźniona rodzina z przedszkola, szkoły. Trzeba mieć skąd czerpać, by móc dawać.

Setki wątpliwości i pytań mają rodzice wychowujący dziecko w pojedynkę. Rodzice w parze też je mają. Wszyscy dzieci kochają i chcą dla nich jak najlepiej. Wszyscy też czasem mają przekonanie, że nie dają rady.

Czuję jednocześnie, że bycie samotnym rodzicem to szczególne wyzwanie i odpowiedzialność.

Bycie samotnym nie musi być jednak na zawsze. Na zawsze jest tylko miłość rodzicielska.

Cieszę się, że czytasz. Udostępnienie lub komentarz jeszcze bardziej mnie ucieszą :)
Dziękuję pięknie!

6 komentarzy

  1. Ciekawy blog, nie jestem rodzicem ale mam koleżanki w takiej sytuacji, bywa ciężko 🙂 Są plusy i minusy takiego stanu.

    1. Cześć 🙂 O! jak fajnie, że jesteś 🙂 zostań dłużej jeśli chcesz, właśnie pojawił się nowy wpis, zdecydowanie o lżejszej tematyce. Samotne rodzicielstwo to sprawa, o której wiele można napisać, ale najwięcej na pewno mogłyby powiedzieć osoby, które same to przeżywają. Wiele się można od nich na pewno nauczyć.

  2. Jest ciężko, i to w każdym momencie – zwłaszcza na początku, po cesarce 🙂 pozdrowienia dla samotnych rodziców 🙂

    1. Hej! początki są trudne, a potem – jest dzidziuś i to on staje się najważniejszy 🙂 Wszystkie przeszkody trzeba po kolei pokonywać, a rzeczywistość oswajać. Jestem pełna podziwu dla samotnych rodziców <3

  3. Najbardziej spodobał mi się fragmenty, że dziecko nie rośnie od liczby opiekujących się nim osób 🙂 Musi być ciężko być samemu. To trudne samo w sobie plus presja społeczna 🙁

    1. Bo to prawda 🙂 Myślę, że to ogromny wysiłek być pojedynczym rodzicem, a presja nie pomaga. Dlatego warto zmieniać postrzeganie samotnego rodzicielstwa szczególnie w oczach samych rodziców, którzy się z tym borykają.

Dodaj komentarz