Spróbuj

Czy ktoś Ci kiedyś powiedział — Spróbuj?

Mówi się, że każdy dokonuje swoich wyborów. Czy rodzice powinni w nie ingerować, a jeśli tak, to w jakim stopniu? Czy powinni namawiać? Naciskać? Zmuszać? Kiedy jedno przechodzi w drugie?

Szkoda.

Szkoda, że nikt mi nie powiedział. Szkoda, że nikt mi nie pokazał. Szkoda, że nikt mi nie doradził. Szkoda, że nikt mnie nie namówił.

Przynajmniej raz każdy z nas słyszał coś podobnego z ust dorosłych już osób. Przemawia przez nich żal w stosunku do innych, ale w stosunku do siebie także. Kogoś zabrakło, kogoś nie posłuchali, komuś nie uwierzyli. Nikt nie powiedział — spróbuj. Czują, że wielu szans nie wykorzystali.

Gdzie jest granica między pokazywaniem możliwości a kierowaniem dzieckiem?

Co chwilę my, jako rodzice stoimy przed takimi dylematami. Jedni podsuwają książki, inni skakankę, jeszcze inni pakują dzieci do walizek i ruszają z nimi w drogę.

Są tacy, którzy swym dzieciom niczego nie proponują. Samo dojrzeje i się zdecyduje — mówią.

Inni prowadzą drogą, którą sami szli jako dzieci. Ja grałem w kosza, ty też będziesz grać. Spróbuj — zachęcają.

Jeszcze inni tylko proponują, nie naciskają, odpuszczają, przy pierwszym potknięciu. Mnie naciskali i nie cierpiałem chodzić na te zajęcia, więc ja swoich dzieci zmuszać nie będę — tłumaczą. Szkoda dziecka, łez i tego całego gadania.

Osobiste dylematy.

Sama, jako mama stanęłam ostatnio przed trudnym pytaniem. Jak odróżnić ambicje rodziców od ambicji dziecka? Jak rozpoznać, dlaczego ono coś robi, trenuje, czegoś próbuje? Czy pcha je do tego potrzeba rodzicielskiej, rówieśniczej akceptacji, czy świętego spokoju? A może jeszcze coś innego.

Klucze do siebie dziecko daje nam samo. Obserwując je wiemy najlepiej, czy uwielbia rysować całymi dniami czy musi poskakać, by dobrze się poczuć. Wiemy też czy potrzebuje, by je zachęcić czy rwie się do wszystkiego, zanim jeszcze w ogóle wie, na czym coś polega. Jedna prawda jest jednak stała dla wszystkich, dzieci i dorosłych.

Jeśli nie spróbujesz, to nie będziesz wiedział.

Rolą rodzica jest pokazywanie dróg, ale już niekoniecznie otwieranie drzwi. Rolą jest także bycie czujnym na to, co dziecku sprawia radość i satysfakcję. To one są odpowiedzią na pytanie, dlaczego nasza pociecha kontynuuje to, co jej zaproponowaliśmy. Frajda z wykonywania jakiejś czynności jest ważniejsza od tego, czy dziecko robi coś dobrze. Spójrzmy na siebie. Czy gramy w piłkę dla przyjemności czy chcemy wygrywać zawody? Motywacja wewnętrzna to wielka siła. Póki jest radość, nie trzeba nagród, ani nacisków.

Nie musimy być tacy sami.

Kluczem do znalezienia jednej właściwej drogi jest próbowanie i rozmowa. Jesteśmy różni, nie musimy iść tymi samymi drogami. Mamy odmienne doświadczenia, każdy inny bagaż nosi na plecach, inne ma zasoby, pragnienia i możliwości. Dajmy dzieciom prawo do odmienności.

Jaki dajemy przykład?

W rodzinach wspinaczy górskich wspinają się i dzieci. W rodzinach, w których odwiedza się galerie sztuki, chodzą tam i dzieci. W rodzinach śpiewających przy ogniskach śpiewają i ci najmłodsi. Matka zakochana w muzyce klasycznej zabierze swą pociechę do opery, a ta jeżdżąca na nartach, założy dziecku na nogi dwie deski. Maluch, który widzi rodziców czytających książki, również będzie po nie sięgał.

Którą drogę wybieramy my, jako rodzice?

Czy potrafimy sięgnąć w głąb siebie, by szczerze odpowiedzieć sobie na to pytanie?

Spróbuj, ja nie miałam tej szansy.

To droga nad brzegiem urwiska. Spadnie albo dziecko naciskane przez rodzica, albo rodzic, którego dziecko, nie będzie spełniało jego oczekiwań. Za każdym razem upadek będzie bolesny. Czasem konieczny do tego, by obie strony dały sobie prawo do bycia innymi.

Spróbuj, mi się to podoba, Tobie też się spodoba.

Ta droga również nie jest łatwa. Może się zdarzyć, że mocne naciski zamiast rozwinąć zainteresowanie, a być może nawet pasję, sprowadzą coś do pozycji trudnego i niechcianego obowiązku.

Spróbuj, może Ci się spodoba.

To droga dialogu, spróbuj tego, tego i tamtego. Wybieraj, zmieniaj, sprawdzaj.

Spróbuj i wybierz cokolwiek.

Możesz śpiewać, tańczyć lub malować. Konstruować i programować. Wybierz coś sobie, bo nie można nie robić nic.

Spróbuj, zrezygnuj.

Możesz spróbować, a jak Ci się nie spodoba, to nic nie musisz robić.

Które słowa są Wam najbliższe? Czy jako dzieci mieliście wybór? Czy ktoś Was zmuszał? Nie zmuszał? Pozwolił zrezygnować? Czy czegoś żałujecie?

Czasem trzeba zadać kilka trudnych pytań sobie, by własnym dzieciom ułatwić start w to pełne wyborów i decyzji życie.

Zdjęcie:https://pixabay.com/

Cieszę się, że czytasz. Udostępnienie lub komentarz jeszcze bardziej mnie ucieszą :)
Dziękuję pięknie!

2 Replies to “Spróbuj”

  1. Ty no nie wiem. Ale spróbuj, może Ci się spodoba ma dla mnie najwięcej sensu.

    1. Tak, to ma sens, choć wciąż wielu rodziców nie czuje różnicy między przymusem, a zdrowym próbowaniem. Oby jak najwięcej z nas dawało dzieciom spróbować bez konsekwencji w postaci rodzicielskiego nosa na kwintę czy niepochlebnych komentarzy pod adresem dziecka, wypowiadanych nie tylko do niego, ale i w jego otoczeniu.

Dodaj komentarz