Budujemy więź z dzieckiem.

Budujemy więź z dzieckiem każdego dnia. Jest delikatna i bardzo ważna dla obu stron. Często więc stawiam sobie jedno pytanie, dzięki któremu łatwiej o nią zadbać. Tobie też może pomóc.

Co sprawia, że nasza więź z dzieckiem jest w niebezpieczeństwie?

Kochamy nasze dzieci, nie ma o czym dyskutować. Często gęsto zrzucamy jednak na nie balast, którego nie są w stanie udźwignąć. Ba! My sami nie możemy. I to nie są paczki z cukrem. To nasz zły humor, nasze frustracje, lęki, niezadowolenie, zmęczenie. Dlaczego to robimy? Wiem, że to zabrzmi trywialnie, ale to przecież nasze małe szczęścia. Owszem, czasem bardziej absorbujące, męczące, trudne, wymagające, może w złym humorze, obrażone, niezdecydowane, marudne, zbyt wolne, niechętne. Można tak wymieniać bez końca. Czy to coś zmienia? Jak się chwilę zastanowić to łatwo jednak sprawić, by nasze dni, pomimo obciążeń dnia codziennego, były zwyczajnie fajne, miłe, pełne życzliwości.

Więź z dzieckiem jest ważna i delikatna.

Czy życzliwość to rozpieszczanie?

Zacznijmy od początku, czyli od rana.
Dzień dobry kochanie? Jak Ci się spało? Co Ci się śniło? Wyspałaś się? Masz ochotę na porannego przytulańca? Co byś chciała na śniadanko? Chcesz sobie jeszcze poleżeć? Co dziś ubieramy? Jaką robimy fryzurę?
Czy takie pytania, słowa świadczą o tym, że swojemu dziecku usługujesz, rozpieszczasz, rozleniwiasz?

Nie.

To znaczy, że je kochasz, chcesz, by fajnie zaczęło dzień. Tylko tyle. Aż tyle. Łatwe? To lecimy dalej.

Czy dostrzeganie emocji psuje dziecko?

Kiedy dziecko wraca z przedszkola czy szkoły, jesteśmy już pewnie po solidnej dawce wyczerpujących zajęć. Dacie jeszcze radę malucha czymś zaskoczyć? Poganiać się, gdy wracacie piechotą, pośpiewać w aucie, gdy stoicie w korku. Zauważyć, że dziecko jest zmęczone, zapytać, na co by miało ochotę. Docenić wysiłek, dostrzec nastrój. Czy to znowu znaczy, że dziecko ma zawsze mieć to, co chce, że jest pępkiem świata? Nawet gdyby miało być przez chwilę tym pępkiem, to czy jakiś inny pępek byłby niezadowolony?

Czy wieczorne rozmowy będą nam dane na zawsze?

Powoli docieramy do wieczora i tu znowu obowiązki — myślisz sobie. Trochę tak, trochę nie. Jakiekolwiek macie zwyczaje, czy to bajka, czy wieczorna porcja łaskotek, budujecie relację z dzieckiem. Karolina, kiedy jest już w łóżeczku często pyta – to co pogadamy sobie? No to gadamy. Ja się cieszę, że ona chce pogadać. Może dziś, to już ostatni raz, kiedy mnie o to pyta?

Budujemy więź z dzieckiem nieustannie.

Czy zadajecie sobie czasem to pytanie?

Nie myślcie sobie, że taka jestem dobra wróżka, co to wszystko pod nos podstawia, sypnie magicznym pyłkiem raz tu raz tam i wszystko idzie jak z płatka. Wiadomo ogólnie, że bywam matką powłóczącą, rękami, nogami, a włosami zamiatam okruszki. Jest jednak jedno pytanie, które stawia mnie do pionu, w mig porządkuje moje rozbiegane myśli, rozleniwione ręce i wymiata z głowy wszystkie wymówki. Ratuje mi tyłek przed niszczeniem więzi z dzieckiem. Działa, kiedy padam z nóg, kiedy nie mam ochoty, humoru, czy układ gwiazd po prostu nie sprzyja.

Czy ja będąc dzieckiem, chciałabym mieć mamę taką jak ja?

Na koniec.

Nie chodzi o to, by spełniać dziecięce zachcianki, nie wymagać, nie uczyć zasad. Chodzi o to, by dzieci czuły się kochane. By były szczęśliwe. Kiedy wydaje się, że już nic nie da się zrobić, zawsze jedno da się na pewno. Po prostu przytulić.

Zdrowa i bezpieczna więź z dzieckiem to skarb dla wszystkich na całe życie.

A jak Wy o nią dbacie?

Cieszę się, że czytasz. Udostępnienie lub komentarz jeszcze bardziej mnie ucieszą :)
Dziękuję pięknie!

21 Replies to “Budujemy więź z dzieckiem.”

  1. Ja się zastanawiam dlaczego dorośli nie zachowują się tak wobec siebie 🙁

    1. Prawda? może nikt im tego nie powiedział?

  2. Bardzo ważne pytanie i dające do myślenia. Mną jakiś czas temu zawładnęła myśl, że to ja mam wpływ na przyszłość swojego dziecka – jakim będzie człowiekiem, jakie będzie mieć wartości, co zapamięta ze wspólnych rozmów. A to wszystko można przekazać w codzienności, w czasie spędzonym razem. Wiem, że nie jest to jakieś wielkie odkrycie, ale ta właśnie myśl weszła mi w głowę.

    1. To dobra myśl! I sądzę, że dla wielu jednak byłaby odkrywcza. Z codzienności w dużej części jesteśmy zbudowani. I to ona daje nam tysiące możliwości, by uczyć i kształtować małego człowieka. Teraz ja napisze coś mało odkrywczego – warto rozmawiać i być razem! Bo tu i teraz mamy czas i siebie. Zbyt wiele spraw odkłada się na jakieś „potem” lub „innym razem”.

      1. Dokładnie tak, jak piszesz 🙂 Rozmowa i spędzanie czasu 🙂 Z jednej strony to oczywistości, ale jak ważne i wcale nie tak prosto przekazać to, co chcemy 🙂

        1. Oj nie jest! Za to najlepszym chyba sposobem, by czegoś fajnego nauczyć jest dawanie przykładu:) Bycie rodzicem to bardzo odpowiedzialna funkcja 😀

  3. Pięknie napisane, piękne pytania. Ja właśnie wracam do pracy, więc pewnie w nasze życie wkroczy pośpiech i mam nadzieję,że przypomnę sobie wtedy o Tobie i o tym teśkcie i zmienię podejście.

    1. Dziękuję Sylwia! Warto mieć coś, co stawia do pionu – ja mam właśnie to pytanie. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia przy powrocie do pracy! 🙂

  4. Pięknie napisane 🙂 Miłość matki nie zna granic 🙂

    1. Dziękuję! Oj nie zna!;) To rola życia 🙂

  5. Nasze dobre relacje zawdzieczamy temu ze sluchamy dzieci, zawsze mogą mieć cos do powiedzenia, a ich zdanie (nawet te niekoniecznie mądre) jest brane pod uwagę. Mozemy je albo zaakceptować albo wytłumaczyć dlaczego nie możemy pojsc wskazana przez dzieci drogą. Bo dzieci to bardza wspaniale istoty:)

    1. Każdy chce być wysłuchany 🙂 Warto więc słuchać siebie nawzajem i być blisko. To procentuje 🙂

  6. […] się, jak podejść do tego tematu. Kiedyś napisałam tekst o tym, co mnie ratuje przed psuciem więzi z dzieckiem . Wierzcie mi — często zadaję sobie […]

  7. […] odetchnąć, przekazać obowiązki komuś innemu (gdy jest komu), przytulić, bo jak pisałam tu , to zawsze pomaga. Przytulenie. Ten prosty gest naprawdę wiele zmienia. Perspektywę, emocje. Z […]

  8. Przytulać zawsze warto nawet wtedy, gdy już nikt o to nie prosi, bo warto zobaczyć zachowanie przytulanego dziecka, które podrosło, męża, który załatwia najważniejsze sprawy na świecie, starego rodzica, który już nie liczy na to przytulanie, koleżankę, która zagubiła się w tym świecie, zawsze warto przytulić.

    1. Aż mi się łezka zakręciła…ma Pani rację, warto przytulać! Zawsze, każdego, po prostu.

  9. Z ust mi to wyjelas, z glowy, z serca. Tez ostatnio zauwazam, jak moja starsza corka staje sie coraz bardziej dorosla i rowniez zaczynam miec mysli, ze za chwile moze juz nie chciec sie tak czesto przytulac i rozmawiac. Czas tak szybko ucieka. Lapmy te chwile nawet jesli czasami jest ciezko znalezc sile i czas, zeby sie zatrzymac i pobyc z dzieckiem. Piszesz, ze zadajesz sobie pytanie dotyczace tego, czy chcialabys miec taka mame jak Ty i to Cie stawia do pionu. Ja tez mam takie pytanie. Zaczynam myslec ilu rodzicow, ktorych dzieci juz niestety nie ma, chetnie by sie ze mna zamienilo na to podtykanie jabluszka, ciasteczka, kotlecika i odpowiadanie po raz setny na pytanie „a dlaczego?”. Pozdrawiam cieplo!!!

    1. Masz rację! Dzieci tak szybko rosną! A przytulanie i rozmowa, to sama radość i same korzyści:) Pozdrawiamy:)

  10. Jakie to piękne! Czasem to tak niewiele, „tylko” słowa i „tylko” przytulanie sprawia, że dzień jest lepszy. Wszystko dla naszych małych i tych większych szczęść, zdecydowanie warto o tym pamiętać, szczególnie kiedy się przysypia że zmęczenia i nic już się nie chce 🙂

    1. 🙂 dobrze napisane!

Dodaj komentarz