Zabawy edukacyjne

Przychodzi tata z pracy i widzi, że dziecko siedzi przed telewizorem. Chwilę rozmyśla, drapie się po głowie i w końcu mówi:

”Mam nadzieje, że ona nie spędza całego dnia na oglądaniu bajek?”

Ja (z rękami umoczonymi w praniu, w zlewie lub w kuble na śmieci) spoglądam na niego, jakby stał przede mną kosmita.

„Nie”

Odpowiadam i zaczynam tłumaczyć, że przed chwilą zjadła obiad, a jeszcze godzinę temu była w przedszkolu, więc jeśli dobrze liczę, od pół godziny ogląda bajki. Tata nie wydaje się usatysfakcjonowany tą odpowiedzią. Zaczyna spokojnie:

”Nie podoba mi się, że ona ogląda tyle telewizji. Dlaczego nie spędzacie czasu na zabawach edukacyjnych? Mogłaby się tyle nauczyć” .

Moje oczy otwierają się jeszcze szerzej, górne rzęsy już prawie dotykają czoła, a dolne witają się z brodą. Kosmita staje się coraz bardziej zielony i zdecydowanie jest z bardzo odległej planety. Chyba nawet widzę jak macha ogonem!

„Może Ty pobawisz się z nią w jakąś zabawę edukacyjną?”

Proponuję najuprzejmiej, jak potrafię.

„Ja bardzo chętnie”

Kosmita deklaruje, a potem przystępuje do obiadu, wykonywania pilnych telefonów oraz wielu innych, ważnych czynności. Nastaje 19.00. Nie zdążył…

Dziecko w międzyczasie robiło fikołki, skakało po kanapie, przyszło cztery razy pić, trzy razy jeść, raz odwiedziło łazienkę. Pogadałyśmy o muchach, które brzęczą, o drabinie wystającej zza domu obok, o chmurze w kształcie krokodyla. Podlałyśmy kwiatki, opróżniłyśmy zmywarkę i przewinęłyśmy niemowlę. To tyle w kwestii zabaw edukacyjnych. Nikt nie układał dziś puzzli (tak wiem, że to świetne ćwiczenie dla malucha), nikt nie wypełnił książeczek dla trzylatków, nikt nie spędził nawet chwili nad wielką księgą pytań i odpowiedzi. Moje dziecko chyba dziś niczego się więc nie nauczyło i zdecydowanie będzie się gorzej rozwijało niż rówieśnicy. Zdecydowanie powinnam się poprawić jako matka i wprowadzić stały, dzienny plan gier i zabaw wspomagających rozwój intelektualny, motoryczny, społeczny, emocjonalny oraz duchowy mojego dziecka. Może powinnam udać się też na jakieś szkolenie dotyczące organizacji czasu. Kto wie?

Cieszę się, że czytasz. Udostępnienie lub komentarz jeszcze bardziej mnie ucieszą :)
Dziękuję pięknie!

12 komentarzy

  1. This was a great post. I get a lot of ‚were you not in the exact same spot when I left for work? Did you guys even move?’ As a joke no doubt but I don’t find it that funny. We moved and then some!!!

    1. Thanks Agnes! All that you say and write is true – sometimes unfortunately 😉 We move! always and day by day 😀

  2. Tekst bomba:) Nie pamiętam, czy kiedykolwiek tak się uśmiałam do łez przed monitorem 🙂 Przeczytałam go z moim kosmitą i padaliśmy ze śmiechu co drugie słowo 🙂 Dzięki… Takie to prawdziwe 🙂

    1. Cieszę się bardzo! W takim razie rozgośćcie się na blogu i bawcie się dobrze 🙂 Podobny tekst znajdziecie pod tytułem: Mam dla Ciebie zadanie. Pozdrawiam Was ciepło! 🙂

  3. Idzie Ci coraz lepiej:) Pochwalam zwłaszcza 2 ostatnie teksty:)…
    A kosmici… czy mężowie, jak kto woli ich nazywać, tacy już są… i może trzeba to po prostu zaakceptować!;)
    Widziałam raz program Kossakowskiego, który przez 8 godz. zajmował się cudzymi dziećmi – czyli był „mamą”. I co stwierdził na koniec? A raczej zrobił? – Czmychnął czym prędzej jak tylko mama wróciła do domu! A wyglądał gorzej niż przejechany przez autobus! A zajmował się dziećmi (powiedzmy, że zajmował, bo nie było w tym prania, obiadu i takich tam) ledwie przez 8 godz. Polecam odcinek;)
    pozdrawiam Kasiu:)

    1. Dzięki:) Poszukam! Nowy tekst już w przygotowaniu, więc bądź czujna;) Pozdrowienia od nas!:)

  4. Mam nadzieję, że kosmita przeczytał ten tekst i ze następnym razem się pięć razy w język ugryzie zanim wpadnie na jakiś odkrywczy pomysł.
    Wrrr!

    1. Wszyscy wiemy, jak to czasem bywa. Ważne, by nie tracić humoru:) Cóż innego nam pozostało;)

  5. Fantastyczny tekst. W miejsce „kosmity” mogę wstawić moje ja idealne albo superego, które sprawia że czasem tracę zdrowy rozsądek. Taki dialog wewnętrzny czasami prowadzę. Ale wiem z obserwacji, że takie uwagi ze strony otoczenia (nie tylko małżonków) zdarzają się często. Dziecko rozwija się w swoim tempie, potrzebuje różnorodnych doświadczeń, a nie tylko edukacyjnych!

    1. Dzięki! Też tak uważam:) Cieszę się, że wpis trafia do mam i skłania do przemyśleń:)

  6. Swietny tekst. Ubawilam sie, ale troche przez lzy, bo faceci chyba rzeczywiscie nie zdaja sobie sprawy ile pracy jest w domu i przy dzieciach. Jak ja to mowie, czyste gacie do szuflady wklada wrozka…. 😀

    1. Piękna wróżka trzeba dodać;) A sprzątają pewnie ptaszki 😀

Dodaj komentarz