Opowiem Wam dziś historię, jedną z wielu, dotyczącą tego, jak bardzo mądre są nasze dzieci i jak uczą się obserwując rodziców.

Wieczór.

Jest tu zmęczona zestresowana mama i dziecko, które domaga się bliskości, zauważenia go, usłyszenia z tym, czego potrzebuje, co jest trudne. Oboje nie mają zasobów, oboje mają pusto w woreczku. Woreczek dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, to metafora, którą posługuję się pokazując rodzicom, jak można mówić o swoich zasobach, zmęczeniu, braku cierpliwości czy braku uśmiechu, którego dziecko wyczekuje. Każdy z nas (dzieci również) ma taki woreczek zasobów.

W każdym woreczku jest to, czego najbardziej potrzebujemy do optymalnego funkcjonowania, do tego, by zaopiekować się swoimi potrzebami i potrzebami dziecka, do tego, by komunikować się z empatią i zrozumieniem i nie zapominać o własnych granicach. Do tego, by widzieć i słyszeć najpierw siebie, a potem móc zobaczyć i usłyszeć dziecko.Nadchodzi taka chwila, kiedy mama po 50ciu buziakach, i 50ciu opowiedzianych historiach chciałaby wyjść z dziecinnego pokoju, móc w końcu usiąść, odpocząć po całym dniu, porozmawiać z mężem, partnerem, naładować swój woreczek, (bo relacja z drugą dorosłą wspierającą osobą może go pięknie ładować). Ta mama wie, że ma pusto, ale wciąż wydaje się jej, że może jedna historia więcej opowiedziana tego wieczora nie zrobi jej żadnej różnicy. Nagina więc własne granice i opowiada dalej, odpowiada na pytania, tłumaczy, słucha, towarzyszy, jest. A potem dziecko, które leży już przykryte i wyściskane pod kołdrą nagle chce pić. I mówi – mamusiu, pić.

I wtedy mamusia wybucha.

Wybucha historią, o tym, że wszyscy ją wykorzystują, że nie ma chwili spokoju, że dziecko powinno już spać, że to i tamto… I ta sama mama daje jeszcze buziaka na dobranoc i roztrzęsiona wychodzi.

A kiedy już wyszła, to zanim jeszcze usiadła, nagle słyszy, że dziecko chlipie. I spada na tę mamę fala wyrzutów sumienia. Wie, że nie powinna wybuchać i mówić tego wszystkiego, że to jest jej ukochane dziecko, które potrzebuje bliskości, tylko, po prostu, ona nie ma już dziś więcej sił.Idzie więc znów do dziecięcego pokoju i pyta najczulej jak potrafi: Dlaczego płaczesz?

I słyszy, że dziecku jest przykro, bo powiedziała to i tamto. I mama się tłumaczy, mówi, że nie powinna była tak mówić, przeprasza, tuli, ociera łzy. I wtedy słyszy coś, co sama zignorowała, coś, co gdyby uwzględniła, odmieniło by zupełnie bieg tego wieczora.Co usłyszała od swojego dziecka? Mamo, mogłaś po prostu powiedzieć, że masz pusto w woreczku. ❤

Mama jest wzruszona.

A dziecko uwzględnione i usłyszane zasypia spokojnie. Znam wiele takich historii, świadczą o tym, że to, jak opowiadamy dzieciom o swoich woreczkach zasobów przynosi efekty, dzieci rozumieją i pamiętają, żeby woreczek ładować, wiedzą, że każdy może mieć tam czasem pusto. I to się po prostu zdarza.

Drugi wniosek – proszę, nigdy nie lekceważ swojego pustego woreczka. Mama z pustym woreczkiem nie będzie wsparciem dla swojego dziecka.

Najpierw mama ❤ Najpierw Ty.

Potem świat.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Twoim woreczku zasobów, zapisz się na bezpłatną konsultację online. Kiedyś wiedza o zasobach była dla mnie przełomem. Dlatego wiem, jakie to jest ważne. Dziś mogę Ci przekazać to wszystko, co sama wiem i co służy już mamom na cały świecie.

Do zobaczenia. Dbaj o siebie!

Kasia

Skomentuj